Nowe polskie kino

Polskie kino coraz lepiej plasuje się względem konkurentów na światowych rynkach kinematograficznych, ale nadal trudno mówić o modzie na polskie kino. Przede wszystkim problemem, który gryzie naszych twórców i ogólnie rynek filmów w Polsce, to mała liczba twórców i czasami jeszcze mniejsza liczba producentów gotowych do zainwestowania swoich setek tysięcy a nierzadko milionów w wyprodukowanie pozycji, która następnie najpewniej nie wyjdzie poza dystrybucję w polskich kinach. Mała liczba scenarzystów zdolnych do zaproponowania czegoś tak nowatorskiego i autorskiego jak Janek Komasa w sali samobójców sprawia, że tytuły takie pojawiają się tylko okazyjnie. A producenci tworzący jedynie sprawdzone i nudne komedie romantyczne często nie są w stanie wyczuć dobrego filmu choćby przeczytali scenariusz samodzielnie kilka razy. Dlatego też sukces sali samobójców jest najlepszym dowodem na to, że przyszłość polskiego kina może być wyjątkowo pozytywna, ale tylko pod warunkiem poważnego zaangażowania w proces tworzenia nowych twórców. Tym czasem większość międzynarodowych krytyków kojarzy od lat te same kilka nazwisk polskich reżyserów, od dekad nie poznano nowych polskich aktorów za granicą. Gdyby tylko zamiast promowania starszych twórców oddać nieco miejsca w mediach nowym autorom, podobnych sukcesów mogłoby być więcej.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.