Film na światowym poziomie

Polskie kino w ostatnich latach przechodziło bardzo różne fazy. Generalnie było bardzo krytykowane, szczególnie pod koniec lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy to powstało bardzo dużo filmów, prezentujących bardzo niski poziom jakości pod każdym niemal względem. Scenariusze były bardzo sztampowe, bez polotu, aktorzy grali bez cienia emocji, a akcja była przewidywalna od początku do końca. O ile dało się obejrzeć film do końca. Wyjątki zdarzały się rzadko i tylko potwierdzały regułę. Z biegiem czasu sytuacja zaczęła się poprawiać, a ostatnie lata przyniosły całkiem sporo filmów na naprawdę wysokim poziomie. I co ciekawe, w dużej mierze są to filmy, których reżyserami są nie doświadczeni twórcy, a Ci, którzy dopiero zaczynają, lub działają stosunkowo krótko. Doskonałym przykładem tej sytuacji jest „Sala samobójców”. Film, który powstał w ubiegłym roku, nakręcony przez Jana Komasę, młodego, trzydziestoletniego reżysera. Film został entuzjastycznie przyjęty nie tylko przez krytyków, ale też przez polskich widzów. Doceniono jego niezwykłe podejście do tematu, nowatorstwo na światową skalę. Doskonale współgrało w nim wszystko, reżyseria, akcja, aktorzy itp. To jeden z tych filmów, które wytyczają w kinie nowe szlaki, które odróżniają się zdecydowanie od wszystkich innych. To taki film, jakich chciałoby się oglądać zdecydowanie więcej na ekranach naszych kin.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.